poniedziałek, 5 grudnia 2016

Jak to z tym chińskim było.

No i dobra, i jestem w końcu na dłużej w Maladze. Tak jak od lat planowaliśmy - spędzimy zimę na południu Hiszpanii.
Ostatnie miesiące w Manchesterze były dla mnie trudne. Stopy nie dawały mi już normalnie funkcjonować. Przestałam wierzyć w to, trwające już ponad 3 lata, zapalenie rozcięgna. Poleciałam do Polski i zrobiłam porządne badania. Okazało się, że to już dawno nie jest stan zapalny. W stopach doszło do złamań przeciążeniowych (i ja z tym tańczyłam - ha! niech mi ktoś powie, ze nie jestem wytrzymała na ból!), złamania co prawda były zagojone, ale ciągłe przeciążenia i wadliwe ustawianie stóp (przekorygowałam je niekontrolowanym, zbyt długim noszeniem specjalnych wkładek) doprowadziło do zmian zwyrodnieniowych. Ciągłe podwichanie kostek i ich hipermobilność oczywiście nie polepszały kondycji stóp. Rozpoczęłam przyzwoitą rehabilitację i fizykoterapię. Dostałam nowe wkładki, nawet do baletek! Po powrocie do Manchesteru miałam kilka zabiegów akupunktury. Musiałam wtedy zrezygnować z tańca na przynajmniej 10 dni. Te zmieniły się w 2 tygodnie, potem 3...
3 smutne tygodnie, bo pomyślałam, że może czas odpuścić sobie taniec. Kiedy zrozumiałam, że taka decyzja sprawia jedynie, że już wcale nie chce mi się walczyć i nawet ćwiczyć, to co konieczne, wyciągnęłam się z łóżka za uszy i zgłosiłam do międzynarodowego konkursu tańca chińskiego, który miał się odbyć pierwszy raz również w UK. Było już trochę po czasie, bo do konkursu zostały 3 tygodnie, ale kochana Susie pomogła mi załatwić sprawy rejestracji i przesłania muzyki, a ja miałam 2 tygodnie na przygotowanie układu. Sięgnęłam do pierwszego jaki tańczyłyśmy w Art of China, przerobiłam na solo, przygotowałam kostium i ćwiczyłam jak szalona. Nie spodziewałam się żadnego wyróżnienia, ale nie bałam się też krytyki. Zrobiłam to dla siebie, bo ja niestety potrzebuje silnych bodźców i motywacji, (wprost proporcjonalnych do sprawy z którą muszę się zmierzyć :) )
Tak się zamachnęłam, że...wygrałam. Nie miałam trudnych rywalek, ale jednak kilka ich było :)
Na konkursie tańczyłyśmy również w kategorii grupowej w juniorach i też wygrałyśmy. Laureatki w kategoriach solo najmłodszych i juniorów to również nasze dziewuszki.
To był niezwykły dzień. Zrozumiałam wtedy, że muszę lekceważyć to, że ludzie myślą i niestety ja sama czasem, że gdybym była chora to nie tańczyłabym, bo wiem jak bardzo jestem chora, kiedy nie tańczę.

A teraz jestem w Maladze i... spełniam swoje marzenie o uczeniu się tańców hiszpańskich! O tym w następnym wpisie :)


Fleeting Beauty w choreografii Susie Lu. Taniec został szczególnie wyróżniony za oryginalną (w sensie nową nie kopiowianą) i wyjątkową choreografię naszej cudownej AD, choreografa i spiritus movens całego przedsięwzięcia - Susie Xiaowei Lu
zdj. Yilun Wu
 
zdj. Yilun Wu
                                                         

 zdj. Yilun Wu


rozgrzewka przed solo


 solo - Rebel Xianxian
zdj. Yilun Wu
 
zdj. Yilun Wu

jury pyta czy trenowałam w Chinach, to był wielki komplement

werdykt też niezwykły :)


nasza urocza Janet - pierwsze miejsce w grupie juniorów
zdj. Yilun Wu


duet Melody i Danni
zdj. Yilun Wu



Z jury - Sin-Man Yue i Chirag Lukha

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz